W skrócie

• Brak przemyślanego projektu i analizy warunków działki prowadzi do błędnych decyzji już na etapie zakładania ogrodu.

• Oszczędzanie na planowaniu i wybór przypadkowych rozwiązań często skutkują dodatkowymi kosztami i poprawkami.

• Ślepe podążanie za modą oraz niewłaściwy dobór roślin utrudniają późniejsze utrzymanie ogrodu i jego funkcjonalność.

O autorce | Anna Gryglas


Jestem architektką krajobrazu z tytułem inżyniera. Od 2017 roku prowadzę firmę projektującą oraz zakładającą ogrody w Warszawie i okolicach. W mojej rodzinie od zawsze ktoś coś tworzył, a ja po szkole zdobyłam też doświadczenie w pracy z programami graficznymi i w prowadzeniu firmy.

Prowadzę zlecenia kompleksowo, od projektu po realną wycenę i wykonanie z ekipą dysponującą nowoczesnym sprzętem. Prywatnie jestem żoną i mamą dwóch synów, kocham kota rasy sfinks oraz wycieczki, najchętniej do ogrodów historycznych i parków.

W sieci jest mnóstwo poradników o tym, jak założyć ogród. Nagrywamy filmy instruktażowe, piszemy instrukcje krok po kroku, chwalimy się na FB, jak coś zostało zrobione.

Ja postanowiłam podejść do tematu od drugiej strony i napisać o tym, jak nie należy się do tego zabierać.

Często zakładamy ogród sami albo robimy to etapami. Najpierw bierzemy się za podjazd lub taras, a rabaty z nasadzeniami odkładamy na później.

Bywa też tak, że nawet jeśli korzystamy z usług profesjonalistów, poszczególne prace zlecamy różnym firmom. A wtedy o wpadki jest jeszcze łatwiej.

Poniżej zebrałam typowe błędy przy zakładaniu ogrodu.

Zła kolejność prac ogrodowych

Często, niezależnie od tego, czy mamy projekt ogrodu, czy nie, zaczynamy od utwardzeń. Na pierwszy ogień idzie podjazd i taras. Chcemy przecież tak zwaną suchą stopą wejść z samochodu do domu, a decyzję przyspiesza budżet albo wymogi kredytu.

Zlecamy prace, po jakimś czasie podjazd i taras są gotowe. Dopiero wiosną, albo nawet po kilku sezonach, przychodzi moment, żeby zająć się ogrodem. I wtedy pojawia się pytanie, a zaraz po nim bardzo częsty problem: na podwórku są spore ubytki ziemi, a ekipa wjeżdża ciężkim sprzętem. Taka ładowarka waży tyle co spory samochód osobowy, a przy każdym przejeździe wiezie jeszcze ładunek, który też swoje waży.

Jeśli podjazd nie został wykonany zgodnie z projektem i sztuką brukarską, kostka może zacząć się zapadać. Mieliśmy już kilka takich realizacji, które „na papierze” miały pójść gładko, a po pierwszym dniu wychodziło, że zamiast solidnej podbudowy pod auta osobowe pod kostką jest prawie sam piach.

Najgorsze jest to, że często nie ma innej drogi do ogrodu. Ogrodzenie bywa już dawno wymurowane, więc trzeba jeździć właśnie po tym źle zrobionym podjeździe.

Są dwa rozwiązania.

Po pierwsze, potraktuj swoją działkę jak pole bitwy i nie odcinaj sobie dróg dojazdu ścieżkami, podjazdami ani pojedynczymi płytami. Działaj cierpliwie i etapami. Prace planuj tak, żeby przesuwać się od końca działki w stronę frontu, a utwardzenia przy samym wjeździe zostaw na później.

Drugie rozwiązanie jest dla tych, którzy muszą zacząć od podjazdu i tarasu. Wtedy wybierz ekipę, która zrobi to porządnie i zrozumie, że po tym podjeździe będzie kiedyś trzeba wielokrotnie przejeżdżać ciężkim sprzętem. Podbudowa pod taki podjazd powinna mieć na spodzie warstwę gruzu, potem beton i dopiero warstwę podsypki.

W miejscach planowanego przejazdu nie może też leżeć materiał przeznaczony tylko do ruchu pieszego. Tam powinien być zastosowany materiał pod ruch kołowy.

W projekcie ogrodu, na mapie technicznej, gdzie widać bruk, oraz w zestawieniu materiałów, są podane nazwy kostki, płyt i innych elementów. Sprawdź w kartach technicznych albo dopytaj projektanta lub wykonawcę, czy wybrane produkty nadają się pod ruch kołowy.

Dopilnuj swojej inwestycji na etapie projektu ogrodu i podczas prac.

Fot 1, 2: Realizacja pod Warszawą, gdzie jednego roku wykonaliśmy ogromny podjazd, następnej wiosny na życzenie klienta porządkowaliśmy ogród, dostępny po przejechaniu tego samego długiego podjazdu.

Wybór ekipy

W ciągu sezonu dostaję sporo zapytań o wycenę prac ogrodowych. Każdą ofertę przygotowuję dokładnie i wysyłam, a czasem w odpowiedzi dostaję telefon albo mail z informacją, że moja propozycja jest sporo droższa.

I wtedy, jako inwestor, warto się na chwilę zatrzymać. Jeśli masz przed sobą trzy do pięciu ofert na wykonanie tych samych prac, zastanów się, czy najtańsza ekipa faktycznie zrobi to tak samo dobrze jak ta z ceną średnią lub wyższą.

Moje doświadczenie w projektowaniu i realizacji ogrodów, ale też to zdobyte przy wykańczaniu własnego domu, pokazuje jedno: brygada z najniższą ceną to bardzo duże ryzyko. Najczęściej odbija się to na jakości prac albo na użytych materiałach. Cudów nie ma, na czymś zawsze trzeba oszczędzić.

Jeśli zrobią solidną podbudowę, to płyty mogą zostać ułożone krzywo, bo będą się spieszyć na kolejną robotę. Jeśli zamontują system nawadniania, to często nie na takich podzespołach, jak powinni, albo w mniejszej ilości. Takie przykłady można mnożyć bez końca.

Na pierwszy rzut oka wszystko jest zrobione, ale to „ale” wychodzi dopiero na końcu, po rozliczeniu, albo po kilku latach użytkowania ogrodu.

Inwestor, dostając oferty na wykonanie ogrodu, jego części albo samych prac brukarskich, powinien je spokojnie przeanalizować. Najważniejsze jest sprawdzenie, czy w każdej firmie wycenione zostały dokładnie te same pozycje.

Ludzie są tylko ludźmi, więc czasem czegoś nie uwzględnią, raz przez pomyłkę, a czasem niestety celowo. Dlatego warto porównać oferty punkt po punkcie, a w razie wątpliwości dopytać, co dokładnie zawiera cena.

Drugie wyjście jest proste, choć mniej przyjemne dla portfela: wybierasz droższą ekipę i albo sięgasz głębiej do kieszeni, albo czekasz na ich wolny termin. W budowlance bardzo często bywa tak, że ekipy, które mają czas „na już”, są po prostu mniej pożądane na rynku.

Często dopiero zaczynają działać w branży, nie mają jeszcze poleceń i dlatego terminy świecą im pustkami.

Nie mam projektu, wiem jak ma być to zrobione i go nie potrzebuje

W tym miejscu projektant ogrodu zwykle się uśmiechnie i, nawet jeśli tego nie powie na głos, pomyśli: „powodzenia”. A ekipa wykonawcza może nie chcieć podjąć się zlecenia, może nie zrozumieć Twojej wizji albo zrobić coś inaczej, niż to sobie wyobrażasz.

Wykonawca nie zawsze potrafi przygotować rysunki techniczne czy wizualizacje ogrodu. A ogród jest tak samo skomplikowany jak budynek mieszkalny. Są tu różnice poziomów, instalacje elektryczne i wodne, ogromny wybór materiałów w składach kostki brukowej i w szkółkach roślin. Do tego dochodzą różne technologie wykonania trawnika oraz kwestie typu wyprowadzenie spadków i różnic wysokości na podjeździe czy tarasie.

Jeśli chcesz mieć pewność, że aranżacja ogrodu będzie pasować do bryły domu, Twoich potrzeb i po prostu będzie estetyczna, a nawet piękna, zacznij od projektu i kosztorysu. W projekcie znajdziesz wykazy materiałów brukarskich, roślin i oświetlenia.

Dzięki temu ekipa brukarska wie, co i z czego ma wykonać, a ogrodnik wie, jakie rośliny i gdzie posadzić oraz ile kory czy trawy z rolki kupić. Jeśli zrezygnujesz z fachowego projektu, planując ogród musisz sam dobrać i policzyć potrzebne materiały albo zdać się na doświadczenie brukarza i fantazję ogrodnika, na przykład przy doborze roślin.

Fot 3, 4: Wizualizacja projektu ogrodu w Warszawie na podstawie szkicu koncepcyjnego, który jest przedstawiany w pierwszej fazie projektowania ogrodu.

Niewolnicy mody

Wybór w ogrodzie jest ogromny: rośliny, płyty betonowe, oprawy oświetleniowe. Bardzo łatwo wciągnąć się w dobieranie wszystkiego z górnej półki albo tego, co akurat zachwala sprzedawca i kolorowe portale.

Warto sobie jednak uświadomić, że w ogrodzie, tak jak we wnętrzach, to, co dziś jest szalenie modne, za trzy lata może już takie nie być. Tak było choćby z surmią bignoniową ‘Nana’, z tujami, z listwami LED na elewacji i przy każdym ogrodowym stopniu, czy z drewnopodobnymi okleinami na elewacji.

Dlatego dobrze jest zadać sobie proste pytanie: czy ja naprawdę tego potrzebuję i czy za kilka sezonów nie uznam, że to po prostu wygląda przestarzale. Rośliny takie jak trawy czy byliny stosunkowo łatwo wymienić, ale z iglakami i większymi krzewami liściastymi bywa już trudniej.

Klasyka sprawdza się zawsze. Połączenie traw ozdobnych z kwitnącymi bylinami jest i będzie aktualne. Żywopłot z cisa albo grabu ogrodnicy sadzą od wieków. Kostka granitowa czy betonowa w neutralnych szarościach też nie wyjdzie z mody.

Dlatego stawianie na prostotę i ponadczasowe rozwiązania w otoczeniu domu zwykle się opłaca. Zamiast schodów lewitujących, które świetnie pasują do modernistycznej willi, może czasem lepiej rozważyć stopnie blokowe.

Miałam kilku klientów, którzy podeszli do tego dokładnie w ten sposób. Mówili, że stopnie lewitujące bardzo im się podobają, ale nie są pewni, czy za 3–5 lat nie będą wyglądały sztampowo. A przecież nikt nie zamierza zrywać nawierzchni i schodów co dekadę.

Piękne wizualizacje ze schodami lewitującymi widuję często, ale jakoś rzadko mamy okazję je potem naprawdę wykonywać.

Fot 5: Ogród frontowy z drzewem bonzai podsadzonym turzycą oraz rozplenia. Kule do oświetlenia tylko tam gdzie jest to niezbędne i będzie je widać z okien salonu lub podświetlają bonzai i chodnik do drzwi wejściowych.

Fot 6: Taras przy willi z białą elewacją wykończoną sztukaterią. Płyty 60x60cm oraz stopnie z długich płyt 160cm podyktowane architekturą domu i zaleceniem projektanta willi.

To tu nie powinno rosnąć!

Tak, dobór roślin to jeden z najczęstszych błędów w projektach i przy zakładaniu ogrodu. Zdarza się, że rośliny cieniolubne ktoś sadzi w pełnym słońcu, albo odwrotnie. Bywają też klematisy posadzone na ogrodzeniu tak, że kwiatami cieszą sąsiada, a nie właściciela. Do tego rośliny, które po kilku latach okazują się po prostu za duże jak na małą przestrzeń.

Tego naprawdę da się uniknąć. Po to nam, ogrodnikom, jest wykształcenie i baza wiedzy, czyli katalogi roślin oraz Internet, żeby nie popełniać takich błędów. Dlatego czytajcie o każdej roślinie, którą chcecie posadzić, i sprawdzajcie jej wymagania: stanowisko, glebę, docelowe wymiary.

Oczywiście sama nie raz zrobiłam odwrotnie, bo na przykład musiałam mieć malwy w swoim ogrodzie. Wiem, że często chorują, że moja gliniasta ziemia nie jest dla nich idealna, że mam za mało słońca, a mimo to i tak spróbowałam.

Przy projektach i realizacjach często pojawiają się też życzenia, które są po prostu zachciankami. Jako projektant spełniam je, bo wiem, że ta klientka już na inwentaryzacji powiedziała, że musi mieć konkretny gatunek albo odmianę.

Rolą projektanta i ogrodnika jest wtedy uczciwie powiedzieć, że są powody, dla których tej rośliny nie powinniśmy używać, ale wiadomo, „klient nasz pan”. Projektujemy i sadzimy coś, o czym wiemy, że może słabo kwitnąć, może wymarznąć, gleba mu nie sprzyja, nie będzie się dobrze ukorzeniać albo będzie podatne na choroby. I tak można wyliczać długo.

Takie błędy czasem da się wytłumaczyć i wyłapać już na etapie projektu. A czasem potrzeba kilku sezonów obserwacji, które kończą się albo ciągłą wymianą roślin na nowe, dokładnie takie same, albo wreszcie sięgnięciem po gatunek dopasowany do stanowiska i rezygnacją z tego „must have”.

Fot. 7: Mały ogród wśród bloków w Mińsk Mazowieckim. Drzewa posadzone na środku trawnika, żeby były widoczne z okien mieszkańców na życzenie dewelopera. Nie są celowo upchnięte po bokach.

Fot. 8: Ogród Warszawa Wawer. Donica w słońcu z lawendą, hortensjami bukietowymi, rozplenicą, floksami i jeżówkami.

Jako projektant ogrodów, osoba prowadząca firmę zakładającą tereny zieleni i jednocześnie posiadaczka własnego ogrodu, starałam się wypunktować błędy, które są najczęstsze i jednocześnie najtrudniejsze do odkręcenia.

To zawsze są ciężkie tematy w rozmowach z klientami. Staram się tłumaczyć wszystko jak najdokładniej, ale na końcu dnia to wciąż Wasz kawałek zieleni i Wasza decyzja.

Fakt jest taki, że jeśli chcemy robić coś całkiem sami, trzeba się do tego przygotować. Czytać, oglądać, podpytywać profesjonalistów, zbierać wiedzę i nie działać na oślep.

Pamiętajcie też, że błędy są lekcją. Ja pisałam to z perspektywy ośmiu lat pracy w zawodzie architekta krajobrazu i ogrodnika.

Łatwo jest pochwalić się nowoczesnymi projektami i realizacjami, ale dużo trudniej przyznać się do błędu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *