W skrócie
• Propozycje ozdób ogrodowych i dekoracji świątecznych, które podkreślają atmosferę Bożego Narodzenia w przestrzeni zewnętrznej.
• Pomysły na inspirujące akcenty sezonowe, które można wykorzystać w ogrodzie, tarasie lub przy wejściu.
• Praktyczne wskazówki, jak łączyć elementy dekoracji z naturalnym krajobrazem ogrodu, by stworzyć spójny, świąteczny klimat.
Spis treści

Zostały ostatnie dni na przygotowanie się do świąt. Poza porządkami i zakupami zaczynamy też ozdabiać domy, stoły i kominki.
Wybrałam się więc do ogrodu, żeby wykorzystać jesienno zimowe inspiracje prosto od natury i zrobić wianek na drzwi wejściowe. Aranżacja ogrodu może być atrakcyjna przez cały rok, a święta są idealnym momentem, żeby podkreślić wejście do domu dekoracjami.
Nasza polska jesień i zima to przede wszystkim kolory ziemi. Brązy, beże, zieleń i szarości. Tak naprawdę niewiele jest w ogrodach czerwieni, choć to właśnie ona najbardziej kojarzy się ze świątecznym czasem. Czerwień stała się symbolem świąt, bo budzi ciepłe skojarzenia.
W moim wianku czerwieni więc nie będzie. Chciałam, żeby był bardziej stonowany, bez krzykliwych akcentów. Nie znalazłam też plastikowych gałązek głogu czy ostrokrzewu, które wyglądałyby naturalnie, więc z tego koloru zrezygnowałam.
Cały projekt ma być prosty i naturalny, z możliwie najmniejszą ilością plastikowych elementów.



Do przygotowania
- Sterta wiotkich gałązek z wierzby, brzozy, ewentualnie świerku, lub gotowy podkład upleciony z dowolnego materiału.
- Parę gałązek z buka z liśćmi, 5–8 szt.
- Gałązki z sosny lub świerka.
- Cienki drut, min. 2–3 mb.
- Kombinerki/obcęgi do drutu.
- Wstążka szeroka beżowa, np. jutowa; u mnie beżowa z nadrukowaną choinką; szerokość 6 cm, 2,5 mb (8–10 zł).
- Wstążka wąska zielona, szerokość ok. 8–10 mm, 1 mb.
- Wstążka wąska złota, szerokość ok. 8–10 mm, 1 mb.
- Wykałaczki długie, 12 szt.
- Lotus biały, susz, lub suszony oset naturalny, 6 szt.
- Łupina spiralna, susz, lub cynamon (większe laski do dekoracji), 12 szt.
- Pistolet na klej na gorąco oraz patyczek z klejem.
- Jedyny plastikowy element: gałązki ze sztucznej sosny z doczepianą szyszką i ośnieżonymi kuleczkami lub podobne zestawienie z jasnymi albo złotymi kuleczkami, 3 szt.
Zaczęłam od tego, czego mam najwięcej, czyli od gałęzi. Nie trzeba kupować gotowych podkładów, bo świetnie sprawdzi się sterta drobnych gałązek z brzozy albo wierzby.
Ja mam w ogrodzie piękną wierzbę babilońską ‘Tortuosa’. W katalogach dorasta do 4–8 metrów wysokości i około 4 metrów szerokości. Daje mnóstwo cienia, ma już kilka grubszych pni, po których wspina się mój syn. Jedyny minus to ogrom liści do sprzątnięcia jesienią.
Pogięte gałęzie wyglądają świetnie w wazonie. Moja mama wiesza na nich wielkanocne pisanki na wstążkach. Tym razem posłużyły mi do zrobienia podkładu w kształcie obręczy.
Pościnałam gałęzie i starałam się wybierać te cieńsze, bo łatwiej się formują. Co około 4–6 cm wiązałam drutem małe wiązki i w ten sposób zaplotłam okrąg o średnicy mniej więcej 30–40 cm.
Nie zależało mi na idealnym kształcie i na tym, żeby nic nie odstawało. Wręcz przeciwnie, kilka gałązek celowo zostawiłam „na wierzchu” wieńca, żeby wyglądał bardziej naturalnie.
Do gotowego podkładu zaczęłam wpinać krótsze i dłuższe gałązki iglaka. Wybrałam sosnę, bo mój wianek będzie wisiał na zewnątrz i zależało mi, żeby igły nie opadły zbyt szybko. Wiem, że najczęściej wybiera się świerk i jeśli ozdoba ma wisieć dłużej niż do Nowego Roku, to faktycznie świerk sprawdzi się lepiej.
Okazało się też, że wianek upleciony z drobnych gałązek i powiązany drutem idealnie nadaje się do wpinania kolejnych elementów. Gałęzie sosnowe ładnie wchodziły między drut i wierzbę, nic się nie rozjeżdżało i nie wypadało.
Aby łatwiej opisać układ, wyobraźcie sobie tarczę zegara. Sosnowe gałęzie zaczęłam wplatać od środka, mniej więcej na godzinie 7, zostawiając wolną przestrzeń bez iglaków między 12 a 3.



Kokardę ułożyłam tak, żeby była podwójna i miała sporo zwisającej części. Taśma miała po bokach druciki, więc ładnie się formowała i trzymała kształt. Końcówki wstążki zagięłam, żeby się nie strzępiły.
Potem trzeba było przygotować strąki i lotosy do wpięcia w wianek. Do lotosu przykręciłam drucik, ten sam, którym wiązałam wieniec. Do strąków przykleiłam połówki wykałaczek klejem na gorąco.
Wszystko wpięłam do wianka z wierzby i sosny. Po drodze dodałam jeszcze liście buka, które pasowały kolorystycznie do strąków i ładnie domykały całość.
Na koniec zostały wąskie wstążki. Związałam je ze sobą w połowie, docięłam każdą na inną długość pod kątem 45 stopni i doczepiłam do głównej kokardy.



Poniżej wstawiam zdjęcia gotowego wieńca oraz ujęcia z jego prezentacji na moim ganku.
Wykosztowałam się głównie na wstążki i suszone, plastikowe elementy, razem około 30–40 zł. Resztę miałam pod ręką w ogrodzie.
Lubię, kiedy założony ogród „pracuje” cały rok. Cieszy wiosną, a latem potrafi naprawdę zapierać dech. Jesienią z kolei można dobrze wykorzystać nadmiar gałęzi i innych roślinnych resztek po porządkach.
Podkładu z wierzby nie wyrzucam. Gdy wianek przeschnie, używam go ponownie, a w razie potrzeby po prostu doplatam świeższe gałązki.
Aranżacja ogrodu trwa cały rok, a drzewa i krzewy ozdobne mogą pełnić również funkcje użytkowe. Gałęzie, liście, zasuszone letnie hortensje czy pióropusze miskantów świetnie sprawdzają się w takich mniejszych projektach: wiankach, girlandach na poręcze schodów albo całorocznych kompozycjach do wazonów z suszonych kwiatów.
Ogród może być atrakcyjny, ale przede wszystkim powinien być użyteczny.




